ciotka-krzak-w-radio-bajka-o-afryceCałkiem niedawno pojawiłyśmy się w Radio Bajka. W zasadzie na antenie zawisłam tylko ja, bo Lilka była za szybą wgapiona w komórkę (tak, dzieci...
ugali-i-african-chai-jako-podstawa-tradycyjnej-diety-polskiej6 kg ugali przywiezionego w plecaku z Kenii znika w zastraszającym tempie. W zasadzie zostało tylko 2,5. Ze strachem myślę o chwili, gdy zobaczę pustkę na...
mniej-znaczy-wiecejPowidoków afrykańskich czas nastał. -"Wiesz, teraz mam nową zasadę - mniej znaczy więcej- jest świetna"- oświadczyłam radośnie koledze, który po Afryce...
afrykanski-wieczor-u-nas-w-miasteczkuKochani, jeśli macie chęć pozażywać afrykańskiego klimatu- wpadajcie do Grójca 21.02.2015. Wraz z Alą Kamasą podzielimy się naszymi afrykańskimi...
wloczykij-i-wloczace-sie-myWybieramy się z naszą afrykańską opowieścią na Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży Włóczykij (nieopodal Szczecina) Będziemy się wgapiać w slajdowiska...
zimowa-wiosnaDzieje się bardzo wiele, w życiu, w przyrodzie. Jest bardzo aktywnie, szalenie aktywnie, mimo, że na stronie tego nie widać. Bardzo przepraszam, ale coś...
dac-dziecku-patyk-a-raczej-pozwolic-by-samo-sobie-wzieloTak często zapominamy o tym, co jest najfajniejsze. Mogłabym powiedzieć najbardziej rozwojowe, stymulujące największe obszary mózgowe. Mogłabym tu użyć...
stalo-sie-co-sie-mialo-stacW zasadzie to było do przewidzenia, ale sądziłam, że raczej stanie się w czasach domu z kominkiem a nie teraz. mamy koniec stycznia, a ja w pełni...
droga-doCzasem nasze życie przestaje wyglądać tak, jak tego pragnęliśmy. Czasem nigdy tak nie wyglądało. Czasem zastanawiamy się czy oby na pewno droga, którą...
pobite-gary-czyli-co-robic-jesieniaPrzyznam się do czegoś strasznego. Przez długi weekend (bo w piątek sobie zrobiłyśmy wolne) nie zrobiłam absolutnie niczego pożytecznego (no dobrze,...

Dzień dziewiętnasty Biebrza- Narew- Białowieża

Biebrza, Biebrza i po Biebrzy.

Czas dalej, no jeszcze przed odlotem należy wskoczyć na jeden punkt obserwacyjny, taki całkiem, całkiem- na Bagno Ławki.

Bagno Ławki ma to do siebie, że ilekroć tam człek się pojawi, tyle razy widzi łosia, przynajmniej jednego. Zatem łoś, jak zwykle stał na swoim miejscu i wyglądał. Wyglądał zupełnie jak łosie, bo tylko łosie jak łosie wyglądają.

Biebrza, Biebrzański Park Narodowy, Bagno Ławki

 

łoś, biebrza

Kto widział łosia, ten wie. Zdjęcie - cóż... i sprzęt marny i ja niesprawna, szczególnie jak się staram.

Łoś sobie, a życie sobie, łoś został, a my ruszyłyśmy w kierunku Puszczy Białowieskiej, czyli kolejnego parkowego punktu na naszej trasie, ale jak tu ominąć Narew? No nie da się, zatem po drodze należało zahaczyć o Narwiański Park Narodowy.

 

Był to faktycznie tylko subtelne liźnięcie, bo nie dość, że pogoda była niezachęcająca, to jeszcze należało w Białowieży pojawić się o rozsądnej porze i spokojnie rozbić namiot.

Narwiański Park Narodowy, muzeum

W muzeum powitała nas bardzo miła Pani i cudnej i wrzeszczącej Li wsunęła w łapki uroczą książeczkę uzupełnianko-kolorowankę o Narwiańskim Parku Narodowym.

 

Muzeum parku, cóż, jak muzeum, mauzoleum czy coś, pełno wypchanych zwłok.

muzeum, narwiański park narodowy

Ale za muzeum (budynek piękny, stary park naokoło...) jest ścieżka, zatem Li zabrała psa, bo pies chyba przysługiwał wszystkim nadrzecznym ścieżkowiczom i ruszyłyśmy. 

ścieżka przyrodnicza, ścieżka dydaktyczna, narew, narwiański park narodowy

Zimno, mokro, wietrznie. Szybki spacer, kilka Błotniaków i to chyba tyle... Ale i tak pięknie, bo to rzeka, a rzeki mają to do siebie, że są piękne, bogate, różnorodne.

kalosze, rzeka, narew, narwiański park narodowy

 

birdwatching, narew

W drodze powrotnej zza drzewa wyskoczyła na nas (no prawie) olbrzymia Purchawica olbrzymia (Langermannia gigantea).

Nasz okaz nie jest powalający, gdyż ten cudak potrafi dobić do 20 kg. Za młodu jadalna, a nawet zjadliwa.

purchawica olbrzymia

 

purchawica olbrzymia

I jazda dalej, a po drodze coś, za co (między innymi) wielbię wschód.

cerkiew

 

cerkiew

I jeszcze miły akcent po drodze, kto wie czemu miły- ten wie :)

 

A potem jeszcze troszkę w samochodzie i taaa daamm- Białowieża City. Oj City City, faktycznie, rozrosło się toto odkąd ostatni raz tu byłam, a odkąd pierwszy - ho ho. Ale nadal nie jest to Zakopane- na szczęście.

Pole namiotowe miłe, warunki niezłe, tylko ci sąsiedzi skaczący nad ranem po dachu momentami irytujący.

Dzień osiemnasty- Biebrzański Park Narodowy

Udało się dotrzeć do Biebrzańskiego, z odnalezieniem pola namiotowego nie było tak łatwo, niby środek sezonu, a tu pustki...

No niby jest jakieś pole, toaleta jakaś nawet (mocne słowa), ale obsługi zero.

Ale ok, zadomowiłyśmy się całkiem szybko, komary dały popalić już na starcie.

O tak, z pewnością łatwiej docenić urok Biebrzy zimą.

 

Poranek był całkiem przyjemny, do tego stopnia, że dało się ustawić przenośny basen.

biebrzański park narodowy, pole namiotowe

A potem - w trasę.

Zaczynamy jak zwykle od muzeum, cóż... ekspozycja zwłok nie powaliła mnie

muzeum biebrzańskiego parku narodowego

Co innego rzeźbione i malowane ptaki - cudo.

biebrza muzeum

Potem padło na ścieżkę tarasową, czyli długie drewniane coś, czym się idzie i idzie i idzie i nie bardzo wiem co się obserwuje, bo wkoło chaszcze i chaszcze. Wczesną wiosną chaszczy pewnie jest mniej.

biebrza

Ale za to teraz można zobaczyć tony motyli i jeszcze więcej Jaszczurek żyworodnych (Zootoca vivipara) wygrzewających swoje ciałka na ciepłych deskach pomostu.

Jaszczurka żyworodna (Zootoca vivipara)

 

Rusałka pawik (Inachis io)


Do kolekcji dołączył jeden z ciekawszych polskich motyli - Śpicolotek pięciopiór (Pterophorus pentadactyla). To motyl aktywny o zmierzchu i nocą, tym razem przysiadł obok mnie na brzegu Biebrzy i pozwolił się sfotografować.

Śpicolotek pięciopiór Pterophorus pentadactyla

Perłowiec mniejszy (Issoria lathonia)

Strzępotek ruczajnik (Coenonympha pamphilus)

strzępotek ruczajnik Coenonympha pamphilus

To co prawda nie motyl, ale Goździk kropkowany (Dianthus deltoides)

Dianthus deltoides

I Świtezianka błyszcząca (Calopteryx splendens). Nie dość, że to ważki terytorialne, to jeszcze tanecznie uzdolnione. Konkurent o jajka samicy przed aktem miłosnym przedstawia jej specjalny układ taneczny.

(Calopteryx virgo, świtezianka dziewica

Tuż przed ścieżką poniewierała się nieco zagubiona Gęś białoczelna (Anser albifrons), jest to ptak obecny u nas na przelotach wiosną i jesienią, ale nie latem jednak, bo lęgowy toto gatunek nie jest, generalnie nie powinno jej tu być.

gęś białoczelna

 

Grążel żółty (Nuphar lutea)

Nuphar lutea, grążel żółty

Dereń świdwa (Cornus  sanguinea)

Cornus sanguinea, dereń świdwa

 

I jeszcze kawałek spaceru na wieżę widokową i już... niespodziewanie nadszedł deszcz, a niebieska torpeda nie raczyła odpalić, gdyż KTOŚ zostawił włączone światła. I zaczęła się zabawa. Pchanie niesamochodu pod górkę i udawanie ruszania z górki. I tak kilka razy, a w brzuchach burczy. W końcu zjawił się jakiś uroczy człowiek z kawałkiem linki i tak - ocalono nas.

 

Dzień siedemnasty Wigierski PN - Biebrzański Park Narodowy

Coś obudziło mnie o czwartej rano, przebudziłam mocno zaskoczona, bo nie zdarza mi się budzić skoro świt z własnej woli.

To coś wywaliło mnie z namiotu i kazało spojrzeć nad jezioro (namiot był rozbity jakieś 20 metrów od tafli). A tam wschód Słońca. Ciepło i no tak jakoś...

Wigry

To był dobry początek dnia.

 

Tuż nad polem namiotowym wznosi się ów słynny wigierski klasztor Kamedułów, a raczej pokamedulski.

Dawniej mieścił się on na wyspie, ale tę połączono groblą z lądem i tym sposobem wyspą być przestała.

klasztor Wigry

 

A widoku z wieży zazdroszczę braciszkom - bardzo.

Wigry

No to jeszcze mała kąpiel w jeziorze w towarzystwie larwy ważki tuż przed przeobrażeniem, pewnie jakiejś żagnicy, acz ważkofauna Wigier jest mocno zróżnicowana, więc kto wie ... kto wie...

larwa ważki

lrwa ważki

 

Jeszcze krótki rzut okiem na ogródek przez siedzibą Dyrekcji Parku.

Zobaczcie jak kilkoma prostymi roślinami, można zwabić dzikie stada owadów:

Trzmiel- (Bombus)

trzmiel

Pszczoła miodna (Apis mellifera )

pszczoła miodna

Rusałka pawik (Inachis io)

rusałka pawik

Przestrojnik trawnik (Aphantopus hyperantus)

przestrojnik trawnik

I tym sposobem kończymy przygodę z Wigierskim Parkiem Narodowym i ruszamy na biebrzańskie bagna.

 

Dzień szesnasty Wigierski Park Narodowy

wigierski park narodowy, suchary

I wstał dzień pochmurny dość, cóż, mamy taki lipiec, na jaki sobie zasłużyliśmy.

W trakcie wybierania się gdziekolwiek lunął taki deszcz, że poziom mojego samopoczucia spadł do zera.

Ale przecież deszcz też człowiek, potrzebny jest (chociaż trudno mi uwierzyć w tę potrzebę patrząc na ilość opadów lipcowych).

Skoro pada, to jedziemy do muzeum (bardzo cieszy mnie fakt, że istnieją muzea, zawsze to jakaś alternatywa w razie ulewy).

wigierski park narodowy, muzeum

A muzeum wigierskie w Starym Folwarku jest niczego sobie, na stronie internetowej parku dostępny jest imponujący plan budynku.

Wejście, nowoczesne recepcja, kolejne drzwi, ups... trochę trąci myszką. Spodziewałam się... no wiecie, wypchanych ptaszków.

A tu niespodzianka! Z sali historycznej przechodzimy do epoki lodowcowej, a dalej jest tylko lepiej.

Merytorycznie może nie powala, ale za to pomysły świetne i wrażenia, multimedia, dźwięki, ruchome obrazy. Można się zachwycić i zainteresować.

Z każdej strony coś, wykonanie pierwsza klasa, a kiczowate elementy nie rzucają się szczególnie w oczy.

Ptaszki - zdjęcia, brak truchełek o nieprzyjemnej woni,  to już samo w sobie jest dużym plusem.

mueum wigierskiego parku narodowego

Zatem parkowe muzeum to pierwsza niespodzianka tego etapu podróży, drugą była pogoda po wyjściu z budynku.

Słonecznie i gorąco! To heja mapa w dłoń i zwiedzać czas.

Na pierwszy ogień poszła ścieżka "Suchary", mieści się nieopodal siedziby parku w Krzywem.

Kamienistą dróżką wędrujemy przez zespół owadzich domków w kierunku lasu.

wigierski park narodowy, suchary

Najpierw trafiamy na jeziorko polihumusowe czyli dystroficzne. Ma niesamowicie ciemną barwę. I niezwykły klimat.

suchary, wigierski park narodowy

Brzeg jeziora porasta mięciutki dywan z torfowców. Wystarczy postawić na nim stopę, a przekonamy się co jest pod spodem.

Torfowce, przygiełki i tak dalej- owszem, są charakterystyczne dla jezior dystroficznych, ale pojawiły się też rośliny wybrzeży jezior eutroficznych, jak choćby pałka czy trzcina oraz bobrek trójlistkowy

bobrek trójlistkowy

Bobrek (Menyanthes trifoliata) ma przepiękne kwiaty, często wychylające się z lustra wody, tym razem udało mi się złapać jedynie liście.

Roślina ta ma właściwości lecznicze, oferuje tak szerokie spektrum działania, że nawet nie zacznę wymieniać.

Ale to nie wszystko.

Bo mamy jeszcze żurawinę błotną (Oxycoccus palustris) wdzięcznie wijącą się między łanami nabrzmiałych od wody torfowców- wykazuje zbawienne działanie w chorobach pęcherza moczowego, także przyspiesza neutralizację trucizn w organizmie. Jest silnym antyoksydantem, ma właściwości bakteriobójcze, witaminy C, A, B.

Ma też szereg innych plusów, ale to nie czas i miejsce- zatem- smacznego!

żurawina błotna

 

bagno zwyczajne (Ledum palustre)- prawem chronione, pachnące szafą babci, przeciw molom używane. Ale nie tylko, bo to także roślina lecznicza, ale chroniona!

bagno zwyczajne

borówkę bagienną (Vaccinium uliginosum), oskarżaną o właściwości halucynogenne, okazało się, że owszem, niektórym po spożyciu nieco odbijało, ale tylko w okresie kwitnienia bagna zwyczajnego i winę ponosił pyłek bagna i olejki, a nie borówka. Nawiasem mówiąc - bardzo smaczna.

borówka bagienna

I coś, co bardzo łatwo w gąszczu torfowców przeoczyć, a co każdy pewnie chętnie sobie obejrzy.

rosiczka

A teraz zbliżenie i...

Rosiczka okrągłolistna (Drosera rotundifolia), chociaż pokusiłabym się o stwierdzenie, że pośrednia...

Bestia krwiożercza, a raczej hemolimfożercza. Nie zapominajmy jednak, że to normalna roślinka z liśćmi, chlorofilem i tak dalej, owadami tylko suplementuje dietę.

drosera, rosiczka

rosiczka

Nieopodal pomostu uplasował się, tworząc całe łany, widłak jałowcowaty (Lycopodium annotinum). Widłaki są chronione.

Co w nich wyjątkowego? Rozmnażanie. Niezwykle powolne, czasem taki delikwent musi czekać 25 lat zanim dorobi się potomka. I do tego do zapłodnienia potrzebna jest kropelka wody. Niełatwe ma życie, zatem zanim przyjdzie wam zdeptać jakiś okaz, pomyślcie, że on prawdopodobnie sobie nawet nie zdążył jeszcze życia użyć.

Oprócz tego ma właściwości lecznicze, ale ciiiiii.

widłak jałowcowaty

Gdzieś po drodze przewija się działalność bobrowa:

bobry w wigierskim parku narodowym

Pogoda wspaniała, widoki olśniewające, doznania botaniczne zadowalające.

wigierski park narodowy

 

 

W ramach finału szybkie moczenie nóżek w pobliskim jeziorku i powrót z nadzieją na zobaczenie wystaw w siedzibie parku.

Nadzieje okazały się płonne bo budynek już zamknięty.

Dobrej nocy.

 

 

 

 

 

 

Dzień piętnasty- Gdynia-Wigierski Park Narodowy

Nadszedł czas trudnych rozstań - proszę się nie śmiać.

Z Gdyni koszmarnie się wyjeżdża, i nie mam na myśli korków.

Ale komu w drogę temu trampki (a propos- dziękuję Ci Anno, oprócz dziękowania za gościnę, za umożliwienie mi wykonania stu dwudziestu prań).

Mamy czyste ciuchy, a to znaczy, że znów możemy się swobodnie brudzić, czyli robić coś, co nam obu wychodzi perfekcyjnie.

 

Kierunek - Wigierski Park Narodowy. Nigdy nie byłam, chyba nigdy mnie nie ciągnęło nawet tu szczególnie.

Nie wiem czemu, stereotypowe pojmowanie świata zawiniło chyba, bo jak coś nie jest NAJ, największe, najszersze, najbardziej żubrowe, to już się w oczy nie rzuca.

W każdym razie wylądowałyśmy w Wigierskim Parku Narodowym, miejscowości Wigry, na polu namiotowym oczywiście.

Pole namiotowe przyjemne zaiste, nad samym jeziorkiem, tuż pod klasztorem.

Tak tak, pięknie...

 Wigry, klasztor, Wigierski Park Narodowy