A było to tak…

Dawno, dawno temu (a w 2010 roku chyba), za górami, za lasami… właściwie tak daleko za górami, że tuż pod Warszawą żyła sobie pewna leśniczka.

Kochała lasy, wszelkie rośliny i leśne zwierzęta nade wszystko i uwielbiała z nimi pracować. Jednak w pracy leśnej brakowało … ludzi, a zwłaszcza dzieci (za to było wielu szefów i wszyscy mieli rację).

Leśniczka, dziś przez bandy dzieciaków nazywana ciotką Krzak, wymyśliła pierwszy w życiu warsztat. O dębie. Wymyśliła teatrzyk cieni o starym dębie i kruku Kraku i przytargała mnóstwo liści i żołędzi i farb, a w końcu i drzew. I zabrała do wszystko do pewnego przedszkola. I cóż rzec, było to dobre i dla dzieci i dla leśniczki. Wiedziała już, że właśnie to chce robić, gdy dorośnie.

Co prawda nie dorosła wcale, a wcale, ale tak właśnie powstały Tropy Przyrody. Potem były kolejne warsztaty i leśne wyprawy, półkolonie i obozy i setki, a może tysiące przygód. Najpierw leśniczka pełniła funkcję cioci Ani, później cioci Przyrody, a na potem wylądowała jako ciotka Krzak i tak trwa po dziś dzień. Do Krzaka dołączały wspaniałe osoby i razem tworzyły Tropy Przyrody. I było ich więcej i coraz bardziej krzaczaste. I tak, każdego roku, Tropy Przyrody biją rekordy krzaczastości.

Do tego stopnia, że zbudowały swoją własną Osadę Krzaki. I tam oddają się dziczeniu i lasowieniu.

Oto cała historia Tropów.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego opisu macie już pewność, że Tropy Przyrody to poważna instytucja. Tak? To świetnie!

Do zobaczenia w lesie!

ciotka Krzak